Międzyrzecz

Z lotu ptaka Międzyrzecz wygląda jak nieco chaotyczna układanka z klocków różnych rodzajów i kolorów, które ktoś porozrzucał nad Obrą i Paklicą, w jednych miejscach bardziej, a w innych mniej starannie. Niektóre z układów zadziwiają swoją geometryczną elegancją. Tak jest w przypadku ruin wczesnośredniowiecznego zamku, ale także w symetrii uliczek i pawilonów szpitala psychiatrycznego w Obrzycach. Dość daleko za miastem, na wzniesieniu, u stóp lasu usytuowany został cmentarz rozbłyskujący intrygującymi iluminacjami nie tylko na początku listopada.
Jedno z tych miast, przez które przejeżdża się bez większych emocji w drodze między jedną a drugą metropolią. Zarazem miejscowość, która odpłaca się wdzięcznością, gdy ktoś poświęci jej chwilę uwagi. W muzeum czeka na nas unikalna kolekcja portetów trumiennych, późnogotycka fara zaskakuje ciekawymi detalami na zewnątrz i renesansowymi freskami wewnątrz. W ogóle międzyrzecka architektura, przy całym swoim historycznym chaosie, jest interesująca i klimatyczna. Teraz, gdy po latach z miasta wyniósł się ciężki ruch samochodowy, powraca do niego równowaga.
Jest bardzo mało prawdopodobne, by Telemann odwiedził kiedykolwiek Międzyrzecz, ale na pewno odwiedził wiele podobnych do niego pogranicznych miejscowości i właśnie je Międzyrzecz będzie w naszym projekcie symbolicznie reprezentował.