Nasz Telemann po raz drugi

Pretekstem do ubiegłorocznego lubusko-dolnośląsko-wielkopolskiego spotkania z muzyką Jerzego Filipa Telemanna była 250 rocznica jego śmierci. W tym roku nie możemy się już schować za żadną tego typu okolicznością i chyba wcale tego nie potrzebujemy. Pierwsza edycja projektu potwierdziła tylko nasze przekonanie, że warto o Telemannie, jego twórczości i jego świecie opowiadać, zwłaszcza tam, gdzie sam przebywał lub gdzie przy pewnym zbiegu okoliczności mógł łatwo się znaleźć. Dwa czerwcowe tygodnie pokazały nam też, jak barwne kulturowo są regiony Polski, które odwiedzaliśmy i jak intrygująco przenika się w nich historia i współczesność, jak wiele jest  jeszcze tematów do odkrycia i jak ważne jest opowiadanie o nich, także przy pomocy muzyki.

Telemann należy do najpopularniejszych kompozytorów epoki baroku, ale nawet dobrze zorientowani melomanii będą mieli duże trudności, by wymienić z pamięci taką liczbę jego dzieł, jaką od ręki wyliczą w przypadku Bacha, Händla czy Vivaldiego. Złożyło się na to wiele przyczyn. Być może Telemann nie był aż tak wybitnym twórcą jak choćby wymieniona trójka, ale w swych najlepszych dziełach na pewno im nie ustępował. Był kompozytorem eklektycznym, a jego styl zmieniał się na przestrzeni lat, co utrudniało jednoznaczną identyfikację i klasyfikację jego muzyki. W pewnych dziedzinach, jak suity orkiestrowe czy muzyka kameralna był wielkim mistrzem, w innych po prostu bardzo dobrym kompozytorem.

To co wyróżnia Telemanna w sposób wyjątkowy, to jego otwartość na różnorodne inspiracje, które dla wielu jego słynnych kolegów były albo mało interesujące albo po prostu niezauważalne. Telemann przyglądał się światu z ciekawością i entuzjazmem, a jego przygoda z muzyką polską i szerzej słowiańską to doskonały tego przykład.

Zdecydowaliśmy się poświęcić Telemannowi duży cykl koncertowy także w tym celu, by podkreślić znaczenie otwartości, ciekawości i entuzjazmu w poznawaniu i rozumieniu świata. Telemann był zafascynowany muzyką polską, ale nie tylko dlatego warto jest wykonywać w naszym kraju jego muzykę. Może jeszcze bardziej niż tym oczywistym i spektakularnym związkom powinniśmy podziwiać charakteryzujący się brakiem jakichkolwiek uprzedzeń stosunek do kultur, które odkrywał i których elementy przyswajał. To jest właśnie Telemann, o którym chcielibyśmy powiedzieć, że jest też trochę nasz.

W tym roku naszą opowieść zaprezentujemy w wielu miejscach, a w niektórych z nich projekt przerodzi się w małe, ale intensywne festiwale. Odwiedzimy m.in. Żagań, Nową Sól, Głogów, Zbąszyń, Nowy Tomyśl, Grodzisk Wielkopolski, Słupcę oraz na koniec Dzierżoniów, który za naszą sprawą na kilka dni „nastroi się na barok”.

W drogę wyruszamy w podobnym składzie, jak przed rokiem, ale pojawią się wśród nas także nowe twarze, m.in. fińska skrzypaczka Aira Maria Lehtipuu, szwajcarska flecistka Corina Marti, włoski gambista Teodoro Baù , a także grający na koźle wielkopolskim Adam Kaiser.

 
CZ