Żagań

Gdyby ktoś zadał mi pytanie o miejsce na Ziemi Lubuskiej, które najlepiej nadaje się na muzyczną stolicę regionu, nie miałbym najmniejszego problemu z jego wskazaniem. Chociaż moje serce bije szczególnie mocno na myśl o Zielonej Górze, w której spędziłem dzieciństwo i na myśl o Paradyżu, gdzie wiele wspaniałym muzycznych momentów, nie wahałbym się ani chwili i bez najmniejszej wątpliwości wskazałbym na Żagań.

Żagań ma wiele pięknych historycznych i współczesnych tradycji muzycznych, ale nie one są najważniejsze. Nie powinniśmy oczywiście w żadnym wypadku zapominać, o roli jaką miasto odgrywało w późnym średniowieczu, kiedy anonimowi kopiści sporządzili tutaj jedną z najsłynniejszych kolekcji muzycznych tamtych czasów, znaną jako „Glogauer Liederbuch”. Najnowsze badania ukazują Żagań jako miejsce, gdzie znano i wykonywano muzykę religijną i świecką najwybitniejszych kompozytorów epoki baroku, klasycyzmu oraz romantyzmu, a do żagańskiej legendy należą wizyty Franciszka Liszta, który odwiedzał w nim swoją protektorkę Dorotę Talleyrand de Perigord. Wreszcie już powojenne muzyczne tradycje Żagania z odbywającymi się tutaj przez lata letnimi kursami i konkursami dla młodego pokolenia artystów. Historia muzyczna Żagania to tylko niewielki rozdział w jego barwnych dziejach, których różne epizody mogłyby stać się inspiracją do powstania niejednej powieści lub filmu z wielkimi postaciami europejskiej polityki (Wallenstein), nauki (Kepler) i kultury (Stendhal) w rolach głównych.

Historia nie obchodziła się z miastem zbyt łaskawie i to, co dzisiaj w nim widzimy jest typowym dla powojennej rzeczywistości zachodniej części Polski bałaganem architektonicznym, ale nawet klockowate bloki mieszkalne w centrum miasta, wyrastające wszędzie i dość chaotycznie obiekty handlowe, zaniedbane budynki mieszkalne z początków XX wieku, nie są w stanie zdominować wrażenia, że Żagań to miasto wyjątkowe i pod wieloma względami fascynujące.

Dla kogoś, kto spędził dużą część swojego życia na tworzeniu wydarzeń poświęconych muzyce dawnej, Żagań jest miejscem wprost idealnym. Niewiele jest takich przestrzeni w Polsce, a i w Europie miasto położone w malowniczej dolinie Bobru nie miałoby się czego wstydzić. Jest tak z wielu powodów, z których wymienię zaledwie trzy. Po pierwsze, wszystkie najważniejsze żagańskie zabytki nadają się doskonale do koncertowania, a niektóre, jak pałac i zespół poaugustiański mogą wręcz samodzielnie stać się miejscami dużych festiwali, których koncerty odbywają się w tym samym czasie, zupełnie sobie nie przeszkadzając. Wszystkie mają doskonałą albo przynajmniej bardzo dobrą akustykę, a ich różne kubatury pozwalają na umieszczenie różnych programów i w idealnie do tego pasujących przestrzeniach. Po drugie, wszystkie najważniejsze obiekty są oddalone od siebie o zaledwie kilka minut spokojnego spaceru, jedynym wyjątkiem jest kościół pw. Nawiedzenia NMP na Górce, ale to wciąż bardzo blisko. Po trzecie wreszcie, wszystkie architektoniczne skarby Żagania mają do opowiedzenia niezwykłe historie, które, takie mam wrażenie, zbyt rzadko sobie przypominamy. Muzyka to zawsze doskonały pretekst, by do nich powracać i odkrywać w nich coraz to nowe wymiary i treści. Każdy festiwal, każdy koncert dokłada do tego swoją narracyjną cegiełkę i zachęca, by nie traktować oczywistości w sposób oczywisty i by nie przestawać się zachwycać tym wszystkim, co towarzyszy nam na co dzień i w konsekwencji powszednieje. Czy Telemann był Żaganiu? Nie mógł nie być, ale nawet gdyby nie był, to od czego mamy wyobraźnię.