Żary - nie byle jaki moment

Przechodząc przez życie nigdy nie wiemy, jakie jego momenty okażą się z perspektywy czasu najważniejsze. Kilka rzeczy wiemy na pewno. Formuje nas dzieciństwo, relacje w rodzinie i w grupie rówieśniczej, sposób w jaki przebiega faza dojrzewania. Kształtują nas okoliczności zewnętrzne, do których my i nasze otoczenie jakoś się muszą odnosić. Wpływ na nas mają miejsca, w których się wychowywaliśmy, ludzie których spotykaliśmy, traumy, przez które przechodziliśmy i z którymi albo sobie poradziliśmy albo nie.
Kiedy wchodzimy w dorosłość coraz większą rolę zaczyna odgrywać autorefleksja. Proces formowania dobiegł końca i teraz zastanawiamy się nad tym, dlaczego jesteśmy tacy, jacy jesteśmy, dlaczego nie potrafimy radzić sobie z pewnymi sytuacjami, dlaczego pewne rzeczy nas przyciągają, a inne odpychają. Wzrok zwraca się wtedy ku przeszłości i tam staramy się odnaleźć przyczyny, które przesądziły o tym, kim jesteśmy i w dużym stopni zdeterminowały to, jak żyjemy. Odtąd to spojrzenie wstecz będzie towarzyszyło nam już zawsze. W prywatnej historii będziemy szukać wskazówek dotyczących naszej tożsamości.
Od dawna wiemy, że te poszukiwania wcale nie muszą być poszukiwaniami prawdy. Zawodzi nas pamięć, wypieramy sytuacje traumatyczne, racjonalizujemy i reinterpretujemy okoliczności mniej chwalebne, krok po kroku budujemy mit swojego życia. To łatwiejsze niż mogłoby się wydawać, bo obrazy świata, w które wkomponowujemy nasz własny też mają więcej z mitologii niż z prawdy.
Nie znaczy to wcale, że kiedy jesteśmy już ukształtowanymi jednostkami nie wydarzają się okoliczności, które nas formują w sposób podobny do tego, co działo się w naszym dzieciństwie. Mamy bardziej rozwinięte zmysł selekcji i krytycznej refleksji, co innego robi na nas wrażenie, ale nieustannie jesteśmy otwarci na pobudzenia, które oddziałują na nas emocjonalnie. O ile w dzieciństwie, emocjonalnie poruszać nas może niemal wszystko, to w dorosłej fazie życia źródłem fascynacji stają się przede wszystkim ludzie.
Kiedy wczytujemy się w stosunkowo krótkie akapity, jakie swojemu pobytowi w Żarach i związanym z nim podróżom po Śląsku i Polsce poświęcił Jerzy Filip Telemann, od razu dostrzegamy, że był to czas, do którego miał stosunek bardzo emocjonalny właśnie ze względu na ludzi, których w ciągu tych kilku lat spotykał. Nic w tym dziwnego, co innego mogło go w Żarach pociągać jak nie ludzie. To ważna właściwość małych ośrodków, w których życie toczy się wolniej, a ludzie mają więcej czasu, by się poznawać, rozmawiać ze sobą i wchodzić w relacje daleki od wielkomiejskiej powierzchowności. Największą atrakcją małych miejscowości są właśnie ludzie.
Wszystko wskazuje na to, że Telemann potrafił z tej okazji skorzystać i towarzysze jego kilkuletniego rezydowania w Żarach na zawsze pozostali punktem odniesienia dla jego późniejszej działalności i refleksji. Trzeba powiedzieć, że pod tym względem Telemann miał szczęście. Znalazł się na dworze hrabiego Erdmanna von Promnitz, który był nie tylko wyrafinowanym melomanem, ale w ogóle interesującą postacią, która poświęciła wiele uwagi organizacji lokalnych szkół i podnoszeniu ich poziomu. Na dworze działa wtedy bardzo dobra międzynarodowa orkiestra, w której zatrudniony był między innymi muzyk i teoretyk Wilhelm Casper Printzens. W roku 1706 w Żarach pojawił się Erdmann Neumeister, protestancki pastor, poeta, teolog, uczestnik ważnych debat teologicznych w ramach kościoła protestanckiego. Z Telemannem wiązały go bliskie relacje także w późniejszych latach, kiedy obaj znaleźli się w Hamburgu. Neumeister była autorem tekstów kantat, które oprócz Telemanna opracowywali muzycznie m.in. Jan Sebastian Bach, Philipp Heinrich Erlebach oraz Johann Philipp Krieger. To on podjął nieskuteczne starania, by Bach został zatrudniony w Hamburgu, gdy poszukiwano kandydata na organistę w tamtejszym kościele św. Jakuba, a następnie – tym razem skutecznie – zarekomendował na to stanowisko Telemanna. To właśnie Neumeister udzielił w pałacowej kaplicy ślubu Telemannowi i jego pierwszej żonie, z pewnością najważniejszej osobie, z którą kompozytor kojarzył później swój pobyt w Żarach.
To nie był byle jaki czas.
 
CZ